Szukanie pracy: Niepełnoletnia, bez doświadczenia
Hejaszki fistaszki.
Piszę drugi post, co jest już drugim, małym sukcesem tego bloga, no niesamowite.
Nie jest to już post integracyjny, już mogę się wypowiedzieć na konkretny temat, a tym tematem jest praca wakacyjna.Wiem, świetne wyczucie czasu, za niecały miesiąc skończą się wakacje,, temat już prawie nieaktualny... Ale, hej, przecież za rok znowu się zaczną,no przynajmniej dla niektórych.
A więc, praca wakacyjna, wcale nie tak trudno ją znaleźć, nawet wtedy, kiedy jedyna większa miejscowość, blisko Twojego miejsca zamieszkania, to i tak zadupie, a sprawy nie ułatwia też to że jesteś szczególnie nieśmiałą osobą. Jednak pomimo wszystko, nie jest źle.
Od kilku lat, na początku każdych wakacji, zakładałam że pracę znajdę, że będę zarabiać, a nie siedzieć w domu, jednak no... Nie wychodziło mi to. Ba, pomimo szczerych chęci znalezienia pracy, nie wykonałam nawet minimalnych ruchów w tym kierunku. Na te wakacje, oczywiście, postanowienie wciąż miałam, ale po raz pierwszy zaczęłam robić żeby, tę pracę znaleźć. Na początku przeglądałam Olx itp. strony, szukając ofert pracy. Niestety, mieszkając w tak małej miejscowości, praktycznie niemożliwe jest znalezienie tam kogoś, kto szuka osoby bez doświadczeni, tylko na wakacje. Poza ofertami z Avon i Oriflame, nie było nic. Więc pozostały mi dwie opcje, albo jadę do najbliższej większej miejscowości roznosić CV(z którym też było niemało problemów, ale o tym za chwilę), albo zbierać ogórki w polu. Wiadomo, żadna praca nie hańbi, jednak to mnie jakoś nie bardzo pociągało.
Ostatecznie wybrałam pierwszą opcję, no i pojawił się problem z CV. Jak napisać CV nie mając jakiegokolwiek doświadczenia? No właśnie, jak.
Jedyne co w moim życiorysie, nadawało się do CV, była jednodniowa praca w wolontariacie, przy rozdawaniu zabawek dzieciom (niesamowite doświadczenie w pracy). Niemniej było to już coś co mogłam tam wpisać, żeby nie było, aż tak pusto. Jako drugą rzecz wpisałam pracę w domu, no hej, chyba każdy kiedyś sprzątał.
No... I na tym kończyło się moje doświadczenie.
Bogate CV.
Niesamowicie pomogła też znajomość WIELU języków, a dokładniej polskiego i angielskiego(ten tylko na poziomie komunikatywnym). I koniec, więcej do CV nie wcisnęłam, nawet wygranych w konkursach nie miałam...
Z takim ubogim CV wybrałam się do tej większej miejscowości i zaczęłam chodzić po sklepach, kawiarniach itp. miejscach. Uwierzcie mi, nie było łatwo, jest to tak cholernie stresujące (szczególnie dla osoby nieśmiałej), i pomimo, że to przecież normalne, to jednak trudno jest wejść do kawiarni i zamiast zamówienia, powiedzieć "Dzień doby szukam racy na wakacje" i czekać na przebieg wydarzeń. Z około dwudziestu miejsc, w których byłam, w większości przypadków ludzie odpowiadali, że nikogo nie szukają, może trzy osoby wzięły numer telefonu, a dwie osoby poprosiły o CV.
Przez około tydzień nikt się nie odezwał, więc już szukałam pracy w polu(bezskutecznie), no ale jednak po tym tygodniu zadzwoniła Pani(ze sklepu odzieżowego), żeby umówić się na rozmowę kwalifikacyjną, na następny tydzień. Niesamowite uczucie powracającej nadziei, już widziałam siebie w tej pracy. Jakoś dwa dni później odezwała się kolejna osoba, tym razem z kawiarni, zaprosiła mnie na dwa płatnę dni próbne. W tamtym momencie moja ekscytacja, była tak wielka jak wtedy, gdy dostaniesz pierwszą , prawdziwą walentynkę. Dwie oferty pracy!
Okej, przecież gdzieś się na pewno uda!
No właśnie...Dzień po dostaniu drugiej oferty, pierwsza się anulowała, Pani odwołała spotkanie, więc wszystko zależało od moich dni próbnych.
Za dni próbne płacono mi 8zł/h, co jak na dni próbne w mniejszej miejscowości było całkiem dobrym zarobkiem. W ciągu tych dwóch dni, miałam pierwsze zarobione 80 złotych i ogromną nadzieje, że się odezwą, tak jak powiedzieli.
No i...
Nic.
Cisza.
Byłam już zrezygnowana, stwierdziłam, że nie da się znaleźć pracy, że już nie szukam. Nie znalazłam, no to trudno.
Po dwóch tygodniach jednak się odezwali, no i w sumie pracę dostałam. Ja, cholernie cichy introwertyk, miałam zostać kelnerką. Wow.
Zarobki wzrosły do 10zł/h., co w zupełności mi wystarcza, biorąc pod uwagę, że dostaję też napiwki.
Ustaliliśmy grafik, na początku byłam tylko na weekendy, teraz pracuje też w środy i piątki.
No i wow, moja pierwsza praca, pierwsze pieniądze. Niesamowite. Mam już nawet co wpisać do CV.
Co do pracy kelnerki, to to opiszę w innym poście, żeby było ich więcej. To będzie stwarzać wrażenie, że ten blog ma przyszłość.
A teraz chyba czas na kilka rad, dla takich osób jak ja, które chcą pracy na wakacje.
RADY:
Piszę drugi post, co jest już drugim, małym sukcesem tego bloga, no niesamowite.
Nie jest to już post integracyjny, już mogę się wypowiedzieć na konkretny temat, a tym tematem jest praca wakacyjna.Wiem, świetne wyczucie czasu, za niecały miesiąc skończą się wakacje,, temat już prawie nieaktualny... Ale, hej, przecież za rok znowu się zaczną,no przynajmniej dla niektórych.
A więc, praca wakacyjna, wcale nie tak trudno ją znaleźć, nawet wtedy, kiedy jedyna większa miejscowość, blisko Twojego miejsca zamieszkania, to i tak zadupie, a sprawy nie ułatwia też to że jesteś szczególnie nieśmiałą osobą. Jednak pomimo wszystko, nie jest źle.
Od kilku lat, na początku każdych wakacji, zakładałam że pracę znajdę, że będę zarabiać, a nie siedzieć w domu, jednak no... Nie wychodziło mi to. Ba, pomimo szczerych chęci znalezienia pracy, nie wykonałam nawet minimalnych ruchów w tym kierunku. Na te wakacje, oczywiście, postanowienie wciąż miałam, ale po raz pierwszy zaczęłam robić żeby, tę pracę znaleźć. Na początku przeglądałam Olx itp. strony, szukając ofert pracy. Niestety, mieszkając w tak małej miejscowości, praktycznie niemożliwe jest znalezienie tam kogoś, kto szuka osoby bez doświadczeni, tylko na wakacje. Poza ofertami z Avon i Oriflame, nie było nic. Więc pozostały mi dwie opcje, albo jadę do najbliższej większej miejscowości roznosić CV(z którym też było niemało problemów, ale o tym za chwilę), albo zbierać ogórki w polu. Wiadomo, żadna praca nie hańbi, jednak to mnie jakoś nie bardzo pociągało.
Ostatecznie wybrałam pierwszą opcję, no i pojawił się problem z CV. Jak napisać CV nie mając jakiegokolwiek doświadczenia? No właśnie, jak.
Jedyne co w moim życiorysie, nadawało się do CV, była jednodniowa praca w wolontariacie, przy rozdawaniu zabawek dzieciom (niesamowite doświadczenie w pracy). Niemniej było to już coś co mogłam tam wpisać, żeby nie było, aż tak pusto. Jako drugą rzecz wpisałam pracę w domu, no hej, chyba każdy kiedyś sprzątał.
No... I na tym kończyło się moje doświadczenie.
Bogate CV.
Niesamowicie pomogła też znajomość WIELU języków, a dokładniej polskiego i angielskiego(ten tylko na poziomie komunikatywnym). I koniec, więcej do CV nie wcisnęłam, nawet wygranych w konkursach nie miałam...
Z takim ubogim CV wybrałam się do tej większej miejscowości i zaczęłam chodzić po sklepach, kawiarniach itp. miejscach. Uwierzcie mi, nie było łatwo, jest to tak cholernie stresujące (szczególnie dla osoby nieśmiałej), i pomimo, że to przecież normalne, to jednak trudno jest wejść do kawiarni i zamiast zamówienia, powiedzieć "Dzień doby szukam racy na wakacje" i czekać na przebieg wydarzeń. Z około dwudziestu miejsc, w których byłam, w większości przypadków ludzie odpowiadali, że nikogo nie szukają, może trzy osoby wzięły numer telefonu, a dwie osoby poprosiły o CV.
Przez około tydzień nikt się nie odezwał, więc już szukałam pracy w polu(bezskutecznie), no ale jednak po tym tygodniu zadzwoniła Pani(ze sklepu odzieżowego), żeby umówić się na rozmowę kwalifikacyjną, na następny tydzień. Niesamowite uczucie powracającej nadziei, już widziałam siebie w tej pracy. Jakoś dwa dni później odezwała się kolejna osoba, tym razem z kawiarni, zaprosiła mnie na dwa płatnę dni próbne. W tamtym momencie moja ekscytacja, była tak wielka jak wtedy, gdy dostaniesz pierwszą , prawdziwą walentynkę. Dwie oferty pracy!
Okej, przecież gdzieś się na pewno uda!
No właśnie...Dzień po dostaniu drugiej oferty, pierwsza się anulowała, Pani odwołała spotkanie, więc wszystko zależało od moich dni próbnych.
Za dni próbne płacono mi 8zł/h, co jak na dni próbne w mniejszej miejscowości było całkiem dobrym zarobkiem. W ciągu tych dwóch dni, miałam pierwsze zarobione 80 złotych i ogromną nadzieje, że się odezwą, tak jak powiedzieli.
No i...
Nic.
Cisza.
Byłam już zrezygnowana, stwierdziłam, że nie da się znaleźć pracy, że już nie szukam. Nie znalazłam, no to trudno.
Po dwóch tygodniach jednak się odezwali, no i w sumie pracę dostałam. Ja, cholernie cichy introwertyk, miałam zostać kelnerką. Wow.
Zarobki wzrosły do 10zł/h., co w zupełności mi wystarcza, biorąc pod uwagę, że dostaję też napiwki.
Ustaliliśmy grafik, na początku byłam tylko na weekendy, teraz pracuje też w środy i piątki.
No i wow, moja pierwsza praca, pierwsze pieniądze. Niesamowite. Mam już nawet co wpisać do CV.
Co do pracy kelnerki, to to opiszę w innym poście, żeby było ich więcej. To będzie stwarzać wrażenie, że ten blog ma przyszłość.
A teraz chyba czas na kilka rad, dla takich osób jak ja, które chcą pracy na wakacje.
RADY:
- Jeśli nie macie co napisać do CV, piszcie takie banały, typu praca w domu, czy opieka nad dziećmi ( rodzeństwo).
- Zdecydowanie łatwiej znaleźć prace szukając bezpośrednio u pracodawców, niż na ofertach w internecie. Więc idźcie od razu roznosić CV.
- Nie dajcie się wykorzystać, dni próbne też mają być płatne!
- Gdy idziecie zapytać o prace, bądź uśmiechnięci i pokazujcie, że naprawdę chcesz tej pracy.
- Apel do osób takich jak ja: BĄDŹCIE ENERGICZNI.
- Na wszystkie spotkania o pracę, rozmowy kwalifikacyjne czy dni próbne, przychodźcie schludnie ubrani. Wygląd to podstawa.
- Nie przejmujcie się, jeśli ktoś od razu się do was nie odezwie, to jeszcze nie znaczy, że wszystko przepadło.
- Oczywiście bądźcie najbardziej sympatyczni jak tylko się da, macie w końcu zachęcić kogoś do was.
- Łatwiej jest znaleźć pracę w kawiarni niż w sklepie. Szukajcie w kawiarniach.
- Jeśli nie znajdziecie pracy, to NIC, po prostu korzystajcie z wakacji.
Chciałam, żeby te rady coś wniosły, ale są w sumie takie bardzo podstawowe. Niemniej to jest wszystko, czego potrzebujecie do znalezienia pracy.
Pamiętajcie, z pierwszą pracą jest najgorzej, później już macie co wpisać do CV!
No chyba powoli koniec, ogólnie tym postem chciałam pokazać, że znalezienie pracy, będąc osobą niepełnoletnią i bez doświadczenia, jest możliwe. Po prostu trzeba zacząć szukać, a osoby nieśmiałe, dodatkowo, wyjść ze swojej strefy komfortu i się odzywać.
Więc trzymam kciuki za wszystkich szukających pracy, dacie radę!
Bju, bju
Komentarze
Prześlij komentarz